Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 725 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


rodzice a wychowanie

środa, 09 listopada 2011 14:35

Drodzy, 

natrafiłem w sieci na tekst, który uważam za bardzo wartościowy. Dzielę się nim, ciekaw co wy o tym myślicie ....

 


RODZICE A DZIECI. WYCHOWANIE.


pytanie od GB:


Chyba tylko w tym miejscu mogę oczekiwać mądrej odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Czy słusznie rozumuję, twierdząc, że to dzieci ponoszą skutki grzesznego życia swoich rodziców? Moja córka dokonuje identycznych "wyczynów" co ja, ponad 30 lat temu. Powtarzają się sytuacje i co ciekawsze, miejsca również. Oraz najważniejszy fakt: moja córka dobrze wie, że postępuje źle. Nie umie mi odpowiedzieć dlaczego, a ja nie potrafię jej ukarać, ponieważ robiłam dokładnie to samo i kara powinna mnie spotkać taka sama. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Czytam Biblię od prawie 4 lat. Jestem zachwycona tym dziełem pełnym tajemnic. I zaczynam dostrzegać pewną analogię. Oto mój wniosek: ludzie muszą być nieprawdopodobnie silni, żeby udało im się przestrzegać 10 przykazań. Muszą się bowiem przeciwstawić przeznaczeniu, które wymusza na nich pewne zachowania. Czy nie należałoby poinformować ludzi o tym, że wszystko zło, które serwują innym, wróci do nich w osobach ich własnych dzieci i dokładnie poznają straszne cierpienia, jakie zadawali innym. Jeżeli tak jest, to nie ma nic sprawiedliwszego na świecie. Ja teraz bardzo cierpię, widząc jak moja córka pogrąża się w chaosie, który kiedyś był moim udziałem i nie umiem jej powstrzymać, mimo że wiem jak to się skończy. Zaznaczam, że nic o mnie nie wie. Proszę o pomoc.

 

odpowiedź:

 

Tak. Jest oczywiste, że dzieci ponoszą  konsekwencje niewłaściwego postępowania rodziców. Można powiedzieć, że rodzice krzywdzą swoje dzieci niewłaściwym postępowaniem. Z kolei, jeżeli rodzice zdadzą sobie wreszcie sprawę z tego, jakie są rezultaty ich zachowań, muszą znosić cierpienia spowodowane obserwowaniem własnych błędów powtarzanych przez ich dzieci.

Tylko nie jest to kwestia przeznaczenia. O nie! I podobieństwa, o których Pani pisze, nie kryją żadnej tajemnicy.

Jest to po prostu spowodowane tym, że wszyscy ludzie, pokolenie po pokoleniu, poddani są w prawie identyczny sposób działaniu dwóch potężnych i przeciwstawnych sił: własnych instynktów i zasad obowiązujących w rzeczywistości społecznej, w której żyją. Instynkty są naturalne, człowiek rodzi się z nimi. Zasad społecznych trzeba się uczyć. Zasad, które między innymi i przede wszystkim wyznacza Dekalog. A to jest trudne.

Pisaliśmy wielokrotnie przy różnych okazjach, iż judaizm nie uważa, że człowiek jest z natury dobry. Nie twierdzi także, że jest z natury zły. Człowiek jest z natury egoistyczny. Dba przede wszystkim o swoje dobro. Widać to znakomicie na przykładzie zachowania się małego dziecka: dziecko nie wie, co to są potrzeby innych, nie wie, co to jest altruizm.  Zainteresowane jest tylko tym, co jest mu potrzebne. Gdy czegoś chce - płacze. To jest jego metoda wymuszania. Dlatego rodzice zrywają się w nocy na jego krzyk, aby je karmić i zmieniać mu pieluszki.

Aby dorosły człowiek nie czynił krzywdy innym, już jako dziecko musi być nauczony właściwych zasad postępowania. Nie można liczyć na to, że dzieci przemienią się, z istot egoistycznych, w ludzi, z którymi da się żyć, ot tak - po prostu automatycznie z upływem czasu.

To wymaga wielkiego wysiłku.

Dużo łatwiej jest nauczyć dziecko algebry i trygonometrii, niż nauczyć rezygnacji z  zaspokajania swojego egoizmu i dostrzegania potrzeb innych ludzi. Ponieważ wypracowanie i wprowadzenie w życie ludzkie zasad, które ograniczają egoizm, zajęło tysiące lat, nie można liczyć na to, że każdy człowiek sam - z własnej inicjatywy - dojdzie do właściwych wniosków, co mu wolno, czego mu nie wolno, co powinien, a czego - nie.

Jeżeli edukacji i socjalizacji człowieka nie zacznie się od najwcześniejszych momentów jego życia, wyprodukuje się dorosłych egoistów, a ci - zaspokajając swój egoizm - muszą nieuchronnie  powodować krzywdę innych, a na koniec - nieuchronnie - własną. Bo egoizm jest krótkowzroczny. Widzi wyraźnie tylko to, co daje natychmiastową przyjemność i satysfakcję.

Judaizm uważa, że człowiek jest istotą pośrednią pomiędzy Bogiem a zwierzęciem. Z jednej strony ma świadomość dobra i zła, może rozwijać swoją duchowość, może być twórcą zmieniającym świat na lepsze, może dostrzegać potrzeby innych ludzi i pomagać im bezinteresownie.

Z drugiej strony jest istotą fizyczną, posiadającą instynkty, których opanowanie wymaga wysiłku.  Te instynkty to jecer hara.

Jecer hara nie jest żadną demoniczną siłą popychającą człowieka do czynienia zła, ale jest naturalną tendencją do zapewniania sobie przyjemności, poczucia bezpieczeństwa i posiadania, która - gdy nie kontrolowana przez jecer hatow - może prowadzić do zła. Natomiast kontrolowane jecer hara kieruje do społecznie pożądanych rezultatów: małżeństwa, utrzymywania kontaktów społecznych, prowadzenia działalności zawodowej.

Rabini wyraźnie podkreślali, że jecer hara nie jest złem samym w sobie, ale będąc inklinacją do zła, może do zła prowadzić. Podstawą jecer hara jest instynktowny egoizm, charakterystyczny dla natury każdej żywej istoty. Problem w tym, że egoizm jest naturalny, a altruizmu trzeba się uczyć. Altriuzm polega właśnie na ograniczaniu swojego egoizmu dla dobra innych, z myślą o innym człowieku (lub innej istocie żywej).

Z wiekiem człowiek uczy się kontrolować swój egoizm. Zjawisko to jest zwane jecer hatow: to bardzo ludzka inklinacja - tendencja do dobrego. Tym "dobrym" jest kontrolowanie swoich własnych instynktów, aby nie krzywdzić innych ludzi. Jest to trudne, bo wymaga ograniczeń. Jecer hara podpowiada szybkie i proste rozwiązania - z natychmiastowym zaspokojeniem: widzę przedmiot, który chcę mieć - więc biorę. Jecer hatow zmusza do pomyślenia: nie należy on do mnie, jego zabranie będzie krzywdą dla jego właściciela.

Jecer hatow pojawia się wtedy, gdy człowiek wychodzi z etapu dzieciństwa. Jecer hara - piszą rabini - jest o13 lat starszy (w przypadku chłopców - wtedy osiągają wiek etycznej odpowiedzialności, stają się bar micwa;  dziewczynek dotyczy to w wieku lat 12)  od jecer hatow, ponieważ rodzimy się z jecer hara, a jecer hatow - poczucie moralnego sensu - nabywamy.

Na przykład seksualny popęd, pożądanie. Pożądanie nie jest czymś złym samo w sobie. Nic nie jest złe samo w sobie, ale każda rzecz może prowadzić do dobra lub zła. Pożądanie (niezależnie, jakie ono jest i niezależnie, czego się pożąda) może być zaspokojone w taki sposób, który kogoś skrzywdzi, lub taki, który kogoś uszczęśliwi. Pożądanie kobiety przez mężczyznę może prowadzić do gwałtu - wtedy rezultatem pożądania jest wielkie zło. Może także prowadzić do małżeństwa, założenia rodziny, wychowania dzieci - i wtedy rezultatem będzie wielkie dobro. Podstawą działania w obu powyższych przypadkach jest skłonność należąca do jecer hara - pożądanie seksualne, ale w drugim z nich jecer hatow kontroluje postępowanie człowieka i dba, aby rezultaty jecer hara były dobre, bo przecież rezultaty się liczą.

Jak widać, judaizm nie potępia złych skłonności, bo istotne są efekty działań, a nie same skłonności, które mogą przecież prowadzić - jak zobaczyliśmy na przykładzie - do dobra lub zła. Nie pożądanie stanowi problem, ale to, co z tym pożądaniem zrobimy!

Aby wiedzieć, co zrobić, potrzebny jest system wartości, który człowiek akceptuje i postepuje w zgodzie z nim.

Ten system wartości otrzymuje się przede wszystkim w procesie wychowania. Przede wszystkim  - od rodziców.

Wychowanie dzieci to zdefiniowanie celu i sprecyzowanie metod jego osiągnięcia.

Świat potrzebuje ludzi dobrych. Dobrzy ludzie potrafią być, wbrew obiegowym, cynicznym opiniom, szczęśliwsi od innych. Głównym zadaniem rodziców powinno być więc wychowanie dobrych ludzi. Nie błyskotliwych, nie przebojowych, nie wyedukowanych, nie zaradnych, ale przede wszystkim dobrych.

Dobrzy dla innych są także dobrzy dla siebie.

Dobro w dzieciach powinno być głównym celem wychowania.

A zazwyczaj nie jest. Ilu ludzi, ilu rodziców - statystycznie -  myśli w tych kategoriach?

Jednocześnie konieczne jest zdanie sobie sprawy, że dobroć nie pojawia się w sposób naturalny. Trzeba jej się uczyć, czyli trzeba jej nauczać. Nalepszą metoda nauki jest przykład. Działania według zasad.  A zasady prowadzące do dobra niekoniecznie muszą być zgodne z tym, co nakazuje serce. Uczucia muszą być podporządkowane zasadom. Liczą się czyny, a nie uczucia. Aby zasady mogły być wprowadzane w życie, trzeba zacząć przede wszystkim od samokontroli, samoograniczenia.  Do tego potrzebni są rodzice, którzy nie chcą za wszelką cenę być kochani, ani - tym bardziej - być kolegami, przyjaciółmi swoich dzieci. Rodzice mają być rodzicami. To wymaga dyscypliny. Konsekwencji. Nagradzania za dobre. Karania za złe. Dyscyplinę kształtuje się w drobiazgach codziennego życia. A to jest wieloletnia, ciężka praca. Ale warto!

Nie wiemy, w jakim wieku jest Pani córka.
Prawdopodobnie w takim, że już na pewno za późno na kary, o których Pani wspomina. 

Pozostaje rozmowa. Rozmowa o Pani doświadczeniach - o 30 lat mądrzejszych od tego, co wie Pani córka. Nawet, jeżeli nie będzie natychmiast widać jej skutków, to na pewno zostanie zapamiętana i jej treść i sens powrócą do Pani córki w momentach ważnych wyborów. 

Nie powinna Pani rezygnować z tej szansy.

 

 

w: http://www.the614thcs.com/40.797.0.0.1.0.phtml



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330563075,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

NO PROMIL - NO PROBLEM

środa, 21 września 2011 19:38

Drodzy

czas się spotkać.

Czeka nas kilka ciekawych wyzwań.

Pierwsze: zaprojektowanie wydarzeń w ramach kampanii Trzeźwa Małopolska NO PROMIL - NO PROBEM.

Proponuję poniedziałek o 17.00

Kto będzie?



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330384885,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

cóż ważniejszego?

czwartek, 15 września 2011 11:52

Jak wiecie

zaszły duże zmiany. Tak duże, że zastanawiałem się, czy nalezy kontynuować pisanie tegoż bloga.

Piszę dalej - po reprymendzie (wielce kulturalnej, małosłownej, stosownej), którą usłyszałem od Kasi W.

 

Prawdopodobnie od listopada uruchomimy na nowo forum Liderów - zmienione, odświeżone, z nową energią. Prawdopodobnie.


Tych, którzy zatopieni są w codzinnych troskach pozdrawiam. Nie tracą nadziei, że czas (jak mądry lekarz) zaleczy rany i pozwoli skrzyżować się naszym drogom.

 

___

Zamieszczam tekst, któy mnie poruszył. Mnie, starca z siwą brodą. Czy i Ciebie poruszy ... ?

 

Szanowanie ojca i matki

 

Trzeba być bardzo ostrożnym w sprawie szacunku do ojca i matki i bojaźni przed nimi, bo Tora przyrównuje szanowanie rodziców do szanowania i bania się Boga. Jest napisane: (Ks. Wyjścia: 20:12) "Szanuj ojca i matkę." jest również napisane (Ks. Przysłów: 3:9) "Szanuj Boga z twoim bogactwem." O rodzicach jest napisane: (Ks. Kapłańska: 19:3) "Każdy człowiek przed matką i ojcem będzie odczuwał bojaźn." Także: (Ks. Powt. Prawa. 6:13) "Przed Panem twoim Bogiem będziesz czuł bojaźń." Tak jak jest przykazany szacunek i bojaźń przed Wszechmogącym, tak jest przykazany szacunek i bojaźń przed rodzicami. Istnieje troje wspólników w kształtowaniu człowieka: Święty Błogosławiony, ojciec i matka. Ojciec daje "białe", które jest w nim, matka daje "czerwone", które jest w niej, a Święty Błogosławiony daje człowiekowi duszę, moc widzenia jego oczom, moc słyszenia jego uszom i mowę.W momencie gdy człowiek oddaje szacunek ojcu i matce, Święty Błogosławiony mówi: "Zapamietam to im to, jak gdybym mieszkał sam pomiędzy nimi i jak gdyby uszanowali mnie samego".
 

--------------------------------------------
 

Jak przejawia się bojaźń?
Nie staje się na miejscu przeznaczonym dla ojca w zgromadzeniu starszych, lub wśród jego przyjaciół, albo w miejscu, w którym ojciec zwykł się modlić. I nie siada się na miejscu przeznaczonym dla ojca przy stole. Nie zaprzecza się jego słowom i nie podważa się jego słów w jego obecności, a nawet nie wolno mówić: "Ojciec ma rację". Jak szeroko rozciąga się bojaźń przed rodzicami? Jeśli syn jest uroczyście ubrany i przewodzi jakiemuś zgromadzeniu, a przyszedł jego ojciec lub matka - podarli jego ubranie, uderzyli go w głowę, napluli mu w twarz - to syn nie może ich zawstydzić, ani okazywać urazy w ich obecności, ani rozgniewać się wobec nich, ale powinien milczeć i bać się Króla królów - Świętego Błogosławionego, tak jak On mu przykazał. Ale może pozwać ich do sądu za szkody, przez nich wyrządzone.


--------------------------------------------


Jak przejawia się szacunek?
Karmi się, poi, ubiera i okrywa rodziców, przyprowadza się i odprowadza ich -  i to wszystko z uśmiechem na twarzy. Bo nawet jeżeli ktoś karmił rodziców każdego dnia najlepiej odchowanymi zwierzętami, a wyrażał im niezadowolenie - będzie za to ukarany.
 

--------------------------------------------
 
Jeśli ojciec lub matka śpią, a klucz do sklepu  jest pod ich poduszką - nie wolno synowi budzić ich ze snu, nawet jeśli wynika z tego znaczna strata. Jeżeli jednak byłby to zysk dla ojca, gdyby się go zbudziło i jeśli się go nie obudzi, będzie żałował straty, jest dobrym uczynkiem i obowiązkiem obudzić go, by go w ten sposób ucieszyć. Tak samo jest dobrym uczynkiem i obowiązkiem obudzić go, by poszedł do synagogi, albo w celu spełnienia przez niego przykazania, bo wszyscy mają obowiązek uszanowania Wszechobecnego Błogosławionego.
 

--------------------------------------------
 

Jeśli matka powiedziała komuś "uczyń to" i on to zrobił, a potem przyszedł ojciec i zapytał go: "kto kazał ci to zrobić?", a człowiek ten wie, że jeżeli powie, iż kazała mu to zrobić matka i ojciec rozgniewa się na matkę, to nie przyzna, że powiedziała mu to matka, nawet jeśli wtedy ojciec bedzie gniewał  się na niego.
 

--------------------------------------------
 

Istnieje obowiązek wstawania przed ojcem i przed matką.
 

--------------------------------------------
 
Istnieje obowiązek szanowania rodziców także po ich śmierci. Jeżeli wspomina się ich w ciągu roku od ich śmierci słowami lub na piśmie, powinno się dodać: "niech ja stanę się odkupieniem za niego (za nią)" Oznacza to: niech na mnie spadnie całe zło, które należałoby się jego (jej) duszy). Po dwunastu miesiącach (gdy już zmarły rodzic otrzymał to, co miał otrzymać, bo nawet sąd gehenny nad nieprawymi w Izraelu nie trwa dłużej niż rok) - mówi się lub pisze:  zichrono liwracha lechaje haolam haba albo zichronah liwracha lechaje haolam haba  ("Niech jego (jej) pamięć będzie błogosławiona na życie w Świecie, Który Nadejdzie").
 

--------------------------------------------
 

Nawet wówczas, gdy ojciec jest człowiekiem złym i grzesznikiem - należy go szanować i odczuwać przed nim bojaźń. Nawet mamzer (bękart) ma obowiązek szanowania ojca i matki. Są opinie, że nie ma obowiązku szanowania ojca grzesznika, póki nie wyrazi on skruchy i nie zrobi teszuwa (powrotu), ale nie wolno sprawiać mu bólu. Jednak powinno się być surowym i stosować się do pierwszej  opinii.
 

--------------------------------------------

 

Gdy ktoś widzi, że jego ojciec robi wykroczenie przeciwko słowom Tory - nie mówi do niego: "zgrzeszyłeś przeciwko słowom Tory", ale stwierdza: "Ojcze, w Torze jest napisane to i to" - tak jakby zadawał mu pytanie, nie tak, jakby go ostrzegał - a ojciec sam zrozumie, ale nie będzie zawstydzony.
 

--------------------------------------------
 

Jeżeli ojciec nakazał dziecku, by przekroczyło jakieś przykazanie z Tory, czy to pozytywne czy negatywne, czy też przykazanie rabiniczne, nie należy słuchać ojca, bo jest napisane: (Ks. Kapłańska: 19:3) "człowiek będzie szanował swoją matkę i swojego ojca, ale przestrzegał Moich Szabatów, bo Ja, Bóg, jestem waszym Bogiem". Szabat zestawiony jest z bojaźnią przed ojcem i matką, co oznacza, że mimo tego, iż ostrzegłem cię co do bojaźni przed ojcem i matką, to jeśli rodzic powie ci "dokonaj profanacji Szabatu" - nie wysłuchaj go. I odnosi się to do wszystkich pozostałych przykazań. "Ja jestem Pan, wasz Bóg, ty i twój ojciec winniście Mi szacunek. Dlatego nie słuchaj go, gdy zaprzecza Moim słowom, czy przykazaniu rabinicznemu - słowa Pana, błogosławione Jego Imię, jak jest napisane (Ks. Powt. Prawa: 27:16) "Nie odwrócisz się..." itd.

 Jeżeli ojciec powiedział do syna, by nie rozmawiał z jakimś człowiekiem i aby mu nie wybaczył, a syn chce się z tym człowiekiem pogodzić - nie powinien brać pod uwage poleceniam ojca, bo jest zakazane nienawidzić innego Żyda chyba, że widzi się, że popełnia on jakis grzech. A to oznacza, że ojciec nakazał przekroczyć jakieś prawo z Tory.
 

--------------------------------------------
 

Jeśli syn chce pójść dokądś, aby uczyć się Tory, ponieważ tam będzie miał więcej korzyści z nauki, a ojciec zabrania mu tego z jakiegoś powodu, to nie musi on słuchać ojca, bo studiowanie Tory jest większe niż szacunek dla ojca i matki. Tak jak było to u Jakuba naszego praojca, pokój z nim, gdy odszedł od Izaaka i ukrywał się w Bet Midraszu Ewera przez 24 lata i studiował Torę, a nastepnie poszedł do Labana i tam pozostawał przez 22 lata (uwzględniając czas podróży) i był ukarany za te 22 lata, kiedy to nie okazywał szacunku wobec ojca i matki, bo był oddzielony od Józefa przez 22 lata, ale za te 24 lata, podczas których zajmował się Torą, nie był ukarany). Także jeśli syn chce się ożenić, a ojciec się to nie zgadza, syn nie ma obowiązku go słuchać.
 

--------------------------------------------
 

Mężczyzna i kobieta mają taki sam obowiązek szanowania rodziców. Jednak ponieważ kobieta zamężna podlega swojemu mężowi, jest przez to zwolniona z szanowania ojca i matki. Jeśli jej mąż się temu nie sprzeciwia, to ma ona obowiązek szanowania rodziców, jak bardzo jest to możliwe.
 

--------------------------------------------
 

Każdy kto obraża i poniża ojca lub matkę, także słowami czy gestami, jest przeklęty przez Wszechmogącego, bo jest napisane: (Ks. Powt. Prawa: 27:16) "Przeklęty ten, kto przeklina ojca i matkę".
 

--------------------------------------------
 

Jeśli rodzic miałby wbity cierń, to jego dziecko nie może go wyjąć, bo mogłoby to spowodować ranę, a to jest zakazane. Również, gdy syn jest lekarzem, nie może spowodować u rodziców upływu krwi i nie może przeprowadzać im operacji, pomimo tego, że intencją jest leczenie. Do czego to się szczegółowo odnosi? Do sytuacji, gdy jest ktoś inny, kto może to wykonać. Ale jeżeli nie ma akurat kogoś innego, kto by to zrobił, a rodzic cierpi, wtedy jego dziecko może powodować u niego upływ krwi i przeprowadzić operację, ponieważ wynika to z konieczności leczenia.
 

--------------------------------------------
 

Jeżeli starość i bezradność umysłu ogarnęła ojca lub matkę, powinno się traktować ich według ich stanu umysłowego, aż Bóg zmiłuje się nad nimi. Ale jeżeli nie jest to dłużej możliwe dla dziecka z powodu ich stanu zdrowia - może ich zostawić i odejść, przykazując innym, by opiekowali się nimi we właściwy sposób.
 

--------------------------------------------
 


Nie wolno uderzyć dorosłego syna. Dorosłość nie wynika z liczby lat, ale z natury syna. Jeśli istnieje podejrzenie, że wystąpi on przeciw ojcu albo w słowach, albo czynem, nawet jeżeli syn nie jest jeszcze "synem przykazań" (bar micwa) (etycznie odpowiedzialnym za swoje czyny) , nie wolno go uderzyć, tylko upomina się go słowami. Każdy kto bije dorosłego syna będzie osądzony, bo wystapił przeciwko przykazaniu:  " Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego. Ja jestem Pan! " (Ks. Kapłańska: 19:14).
 

--------------------------------------------
 

Każdy powinien szanować żonę swojego ojca, bez względu na to, że nie jest ona jego biologiczną matką tak długo, jak długo ojciec żyje. I podobnie powinien szanować męża swojej matki tak długo, jak długo ona żyje. Sprawiedliwe jest także po śmierci rodziców szanowanie ich małżonków.
 

--------------------------------------------
 

Trzeba szanować starszego brata, czy to brata ze strony ojca, czy to ze strony matki. Trzeba też szanować teścia i teściową (tak jak jest to u Króla Dawida, pokój z nim, że oddawał należny szacunek królowi Saulowi, który był jego teściem i nazywał go ojcem.) Szacunek należy się ojcu ojca, z zastrzeżeniem, że szacunek dla ojca jest większy niż szacunek dla dziadka.
 

-------------------------------------------- 

Kto chce naprawdę uszanować ojca i matkę, powinien zajmować się studiowaniem Tory i spełnianiem dobrych uczynków, bo to jest najlepsze wyrażenie szacunku dla rodziców, gdy ludzie mówią: "szczęśliwi to ojciec i matka, którzy wychowali takiego syna". Jeżeli jednak syn nie chodzi uczciwą drogą, wtedy ojciec czuje wstyd z jego powodu  i taki syn martwi rodziców największym zmartwieniemm. Tak samo i ojciec, jeżeli chce naprawdę dbać o dobro synów, powinien zajmować się studiowaniem Tory i spełnianiem dobrych uczynków, będzie on wtedy miły dla Nieba i miły ludziom a jego dzieci będą z niego dumne. Jednak jeżeli ktoś nie postępuje uczciwie, to jego hańba przypada także jego dzieciom. Również z powodu grzechu ojców umierają dzieci, jak jest napisane: (Ks.Wyjścia: 34:7) "nawiedza synów za grzech ojców". I nie ma większego okrucieństwa niż uczynienie grzechami śmierci dzieci. Nikt zaś nie jest bardziej dobry dla dzieci, niż człowiek sprawiedliwy, bo jego zasługi trwają przez tysiąc pokoleń.


__

Rabin Salomon Ganzfried (1804-1886), "Kicur Szulchan Aruch",  [kompendium Halachy (przepisów prawa)]

w: http://www.the614thcs.com/23.69.0.0.1.0.phtml

 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330358271,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

konieczne spotkanie

poniedziałek, 25 lipca 2011 19:01

Drodzy

ja już jestem, a wy...?


Koniecznie musimy się spotkać. Jak najszybciej.

Może uda się w tym tygodniu, w środę o 15.00?

Dajcie proszę znać, czy jest to możliwe.

 

Zapraszam.

WojS



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,330048378,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

ważne i ciekawe

wtorek, 28 czerwca 2011 14:03

dzisiaj (wtorek, 28.o6.2011) Kasia W. przyszła do mnie powiedzieć, że nie może być na spotkaniu o 15.00.

Przyszła powiedziała i nie poszła. Bo miała również przemyślane konkretne porpozycje.

 

Pierwsza ważna (nawet bardzo ważna):

nasi goście z Berkamen będą w Wieliczce w dniu stanowiącym rocznicę wybuchu II wojny światowej. Według Kasi, a ja z nią jak najbardziej się wzgadzam w tej sprawie, nie jest dobrze udawać, ze nie ma tej rocznicy. Nie jest dobrze również nadmiernie ją eksponować. Jak więc nie udawać, że są sprawy, które są trudne, a przy tym nie dawać naszym gościom do zoruzmienia, że czynimy ich winnymi tego co się stało ponad 70 lat temu? To temat do dużego namysłu.

 

Druga sprawa (ciekawa):

aby obniżyć "napięcie językowe" między Wieliczanami i Berkamenczykami, Kasia proponuje, aby Niemcy przygotowali dla nas teksty piosenek dwóch (dowolne nurty muzyczne) wraz z linią melodyczną oraz dodatkowo hymn;

podobnie my dla naszych gości

a po przygotowaniach: grupowe karaoke .... ;-)

Asia, Sylwia i Ewelina - doświadczenia zaściankowe mogą się przydać ;-)

 

Trzecia sprawa (ciekawa):

przygotujemy dla naszych gości listę propozycji "zajęć dodatkowych" i damy im możliwość wyboru. Wówczas będą czuli się poważnie potraktowani, a my będziemy mieli mniejsze dylematy: co będzie dla nich ciekawsze....

 

ciekawe?

 

czekam na was

do zobaczneia



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,329880842,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

po spotkaniu :(

wtorek, 21 czerwca 2011 17:02

Drodzy moi,

to co się dzisiaj wydarzyło na spotkaniu, zasmuca mnie. Mam nadzieję, że potrafimy, po niejednym doświadczeniu trudnym, wyciągnąć lekcję i sobie wybaczać. Takie jest życie. Konflikty są tego życia integralną częścią – nie omijają nawet liderów.

Pocieszające jest to, o czym już kilkakrotnie rozmawialiśmy, że konflikty są konieczne, jeżeli chcemy wzbijać się na wyższy poziom. Rozwoju. Zaufania. Współpracy.

Chcę wierzyć, że przed nami właśnie taki etap: bardziej odpowiedzialnej, uważnej na siebie współpracy.



Obiecałem, że zamieszczę do piątku spis tego, na co umawialiśmy się.

 

Konrad: OSP; judo

Michał: OSP; ryby (jeżeli jeszcze aktualne, bo rozumiem, że sugestia jest taka, aby zrezygnować z tego elementu); sporty

Kuba: MŻK; koncert w „dziupli pana Marka”; autobus; szyby dawne

Łukasz: kręgle, bilard, rzutki (już ustalone); punkty spacer po mieście (przygotowany); propozycje zajęć (przygotowane)

Ewelina: wizaż

Alicja P: Kraków (wstępnie omówione); gadżety; sport

Alicja M: spływ (przygotowane); autobus

Jagoda: gadżety; wizaż

Dorota: wizaż



Najbliższe spotkanie: wtorek (28 czerwca) o godz. 15.00 w Centrum Profilaktyki



Pozdrawiam was ciepło

i czekam na spotkanie



 



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,329844634,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

warto mieć swoje zdanie

piątek, 03 czerwca 2011 12:28

natrafiłem w sieci na ciekawą wymianę myśli

idąc za tą wymianą dotarłem do cioci Wiki, która powiedziała mi:

 

Zło

 

  1. Zło to jedna z dwóch, podstawowych wartości moralnych, przeciwieństwo dobra.

  2. W filozofii teistycznej zło to stan nieistnienia, nieobecności lub zakłócenia dobra rozumianego jako stan w jakim Bóg (osobowy absolut), chce aby rzeczy się znajdowały.

  3. Zło - ontyczny brak dobra.

  4. W buddyzmie zło jest utożsamiane ze złą karmą. Człowiek czasem postępuje źle wyłącznie z powodu błędnego widzenia siebie jako oddzielnego od reszty świata i tym samym niepotrzebnego utrzymywania koncepcji swojego ego.

  5. W psychologii zło jest oceną obserwowanego przedmiotu przez subiektywny podmiot, która określa charakter (negatywny) relacji (emocji) ukierunkowanej z umysłu obserwatora na postrzegany przedmiot. W wyniku mechanizmów poznawczych w percepcji obserwatora subiektywnego zło wydaje się być cechą obiektywną przedmiotu tak ocenianego. Innymi słowy złe jest to, co jako postrzegane źródło bodźca dany osobnik (obserwator) uznaje za niepożądane, niebezpieczne, pobudzające negatywny stan emocjonalny, niechęć.

 

w: http://pl.wikipedia.org/wiki/Z%C5%82o

 

A ty,

co o tym myślisz ...?



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,329727184,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

spotkanie przed wizytą gości z Bergkamen

wtorek, 31 maja 2011 9:55

Drodzy, kto żyw i chętny

zapraszam w piątek - 3 czerwca 2011 na spotkanie do Centrum (ul. Pocztowa - przypomnienie chyba konieczne dla niektóych ;(

godz. 16.00

do przygotowania mamy wizytę gości z Niemiec

a i planować z Franzuzami spotkanie, trzeba by już powoli ... ;-)

 

oczekuję na was

ciekaw pomysłów

 

_

oczywiście maturzystki Kasie są konieczne ;-)

czas obijania się (nauki, nauki, nauki) już za wami

czas wziąć się do roboty ;-)



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,329701138,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

beatyfikacja Obywatela Wieliczki

wtorek, 29 marca 2011 11:48

Drodzy,

szybkimi krokami zbliża się beatyfikacja Jana Pawła II. Jak wiecie jest On Honorowym Obywatelem Królewskiego Górniczego Wolnego Miasta Wieliczka.

Liderzy, dobrze by było gdyby znali postać Jana Pawła II, nieco bardziej dogłębnie niż "przeciętni młodzi ludzie".

Sam nie bardzo wiedząc, jak mogę okazać swój szacunek dla papieża Polaka, wykonałem taki malutki znak (znaczek): przygotowałem dla was linki do stron poświęconych Janowi Pawłowi II.

A ty?

Może też, jakiś mały znak (znaczek) uczynisz ...?

 

 

  

 

  

 

 

                         



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,329074160,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

VIIIforum - zdjęcia

czwartek, 24 marca 2011 14:40

https://picasaweb.google.com/116077501724026183082/VIIIForum?authkey=Gv1sRgCPTA0874rbrKsQE#

To link do zrobionych przezemnie zdjeć z drugiego dnia VIII wflm. W galerii też dodam kilka z nich:)

 

EwaLina

 

 

 

 

dodaję zachętę ;-)

WojS




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,329018181,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  13 345 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

wielicki.bloog.pl - to strona Wielkiego Forum Liderów Młodzieżowych

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 25.05.2011 22:56:51
  • autor: Logan Sundt
  • treść: Trzeba zaznaczyc, ze...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to